czwartek, 12 września 2013

Mama w prawie czyli co nam się należy od Państwa!!!


Kiedy tatuś haruje jak wół, żeby utrzymać rodzinę, która nie jest mała, a mamusia jest zmuszona podjąć się wychowywania dzieciaków samodzielnie i jest na urlopie wychowawczym duże jest prawdopodobieństwo, że ich standard życia dalece odbiega od tego z przed powiększenia się rodziny. Co nam oferuje wtedy Państwo? A no niewiele.. Załapiemy się na dodatkowy grosz tylko wtedy gdy tak na prawdę przymieramy już głodem, bo jaka rodzina daję radę wyżyć za marne 539 zł netto na osobę? Podobno rządzący pracują wciąż nad polityką prorodzinną, ale zmian i udogodnień dla nas jest niewiele.




 Aby cokolwiek wysępić od Państwa trzeba niestety być bardzo dobrze doinformowanym, ponieważ możemy się spotkać z Panią w MOPS-ie lub GOPS-ie( zależy czy miasto czy wioska), której wiedza jest ograniczona bądź bardzo utajona, aby jak najmniej osób skorzystało z dodatków. Więc dobrze przeczytajcie poniższy wykaz dodatków do zasiłków, bo możliwe, że sami będziecie musieli stawiać kawę na ławę. Kolejną kłodą rzucaną pod nogi nam biednym mamom lub tatom jest szereg dokumentów jakie będziecie musieli złożyć. W tym celu odwiedzicie  ważne urzędy ( US, ZUS, Zakład Pracy). Wypełnicie kilkanaście stron Wniosku, złożycie kilkanaście oświadczeń i poczekacie na dokumenty z urzędów. Kiedy już wszystko jest przygotowane możecie udać się ponownie do oddziału Opieki Społecznej w celu złożenia wniosku z załącznikami. Jeśli po ich dokładnych wyliczeniach załapiemy się na zasiłek rodzinny wraz z dodatkami będziemy go otrzymywać na konto bankowe przez rok, następnie należy ponownie złożyć wniosek i pozbierać dokumenty by dostać przedłużenie na kolejny rok i tak w kółko. Poniżej umieściłam informacje na temat zasiłku rodzinnego, dodatków jakie przysługują i kryteria jakie należy spełnić by go otrzymać ( info ze strony mojego GOPS-u). Zachęcam również do zaglądnięcia na stronę internetową swojego Oddziału Opieki Społecznej.


Zasiłek rodzinny jest świadczeniem, które ma na celu częściowe pokrycie wydatków na utrzymanie dziecka. Wypłacany jest rodzinom zgodnie z ustawą o świadczeniach rodzinnych, w których miesięczny dochód na osobę nie przekraczał 539 zł (623 zł przy dziecku niepełnosprawnym) 

Prawo do zasiłku rodzinnego i dodatków do tego zasiłku przysługuje:
- rodzicom, jednemu z rodziców albo opiekunowi prawnemu dziecka
- opiekunowi faktycznemu dziecka
- osobie uczącej się tj. pełnoletniej osobie uczącej się, która nie pozostaje na utrzymaniu rodziców w związku z ich śmiercią lub zasądzeniem na jej rzecz alimentów 

Rodzaje dodatków do zasiłku rodzinnego:
- dodatek z tytułu urodzenia dziecka
- dodatek do zasiłku rodzinnego z tytułu opieki nad dzieckiem w okresie korzystania z urlopu wychowawczego
- dodatek z tytułu samotnego wychowywania dziecka
- dodatek z tytułu wychowywania dziecka w rodzinie wielodzietnej     
- dodatek z tytułu kształcenia i rehabilitacji dziecka niepełnosprawnego
- dodatek z tytułu rozpoczęcia roku szkolnego
- dodatek z tytułu podjęcia nauki w szkole poza miejscem zamieszkania 


Dodatek z tytułu urodzenia dziecka ( nie mylić z becikowym!!!)

przysługuje jednorazowo matce lub ojcu albo opiekunowi prawnemu dziecka do ukończenia przez dziecko pierwszego roku życia

Dodatek z tytułu opieki nad dzieckiem w okresie korzystania z urlopu wychowawczego  
przysługuje matce lub ojcu, opiekunowi faktycznemu dziecka albo opiekunowi prawnemu dziecka jeżeli dziecko pozostaje pod jego faktyczną opieką , uprawnionemu do urlopu wychowawczego,  nie dłużej jednak niż okres :
24 miesięcy kalendarzowych
36 miesięcy kalendarzowych, jeżeli sprawuje opiekę nad więcej niż jednym dzieckiem urodzonym podczas jednego porodu
72 miesięcy kalendarzowych, jeżeli sprawuje opiekę nad dzieckiem legitymującym się orzeczeniem o niepełnosprawności albo o znacznym stopniu niepełnosprawności.

Dodatek z tytułu samotnego wychowania dziecka:
przysługuje jeżeli :
drugi z rodziców dziecka nie żyje
ojciec dziecka jest nie znany
powództwo o ustalenie świadczenia alimentacyjnego od drugiego z rodziców zostało oddalone 

Dodatek z tytułu wychowywania dziecka w rodzinie wielodzietnej 
Dodatek przysługuje matce lub ojcu, opiekunowi faktycznemu dziecka albo opiekunowi prawnemu dziecka na trzecie i na następne dzieci uprawnione do zasiłku rodzinnego.

Dodatek z tytułu kształcenia i rehabilitacji dziecka 
Dodatek przysługuje matce  lub ojcu, opiekunowi faktycznemu dziecka albo opiekunowi prawnemu dziecka, a także osobie uczącej się na pokrycie zwiększonych wydatków związanych z rehabilitacją lub kształceniem dziecka.

Dodatek z tytułu rozpoczęcia roku szkolnego
Dodatek przysługuje matce lub ojcu, opiekunowi faktycznemu dziecka albo opiekunowi prawnemu dziecka, a także osobie uczącej się na częściowe pokrycie wydatków  związanych z rozpoczęciem w szkole nowego roku szkolnego . W/w dodatek przysługuje również na dziecko rozpoczynające  roczne przygotowanie przedszkolne.

Dodatek z tytułu podjęcia przez dziecko nauki w szkole poza miejscem zamieszkania 
Dodatek przysługuje matce lub ojcu, opiekunowi prawnemu albo opiekunowi faktycznemu dziecka lub osobie uczącej się w związku z zamieszkiwaniem w miejscowości, której znajduje się siedziba szkoły ponadgimnazjalnej lub artystycznej  lub w związku z dojazdem z miejsca zamieszkiwania do miejscowości,  w której znajduje się siedziba szkoły . W/w dodatek przysługuje  przez 10 miesięcy w roku w okresie pobierania nauki od września do czerwca następnego roku kalendarzowego. 

Wiele z nas jest za dumnych, aby udać się do Opieki Społecznej, zadłużamy się i szukamy pomocy u rodziny, bo wciąż ciągnie się za nami stereotyp tej placówki. Owszem korzystają z niej ubodzy, bezdomni, bezrobotni, ale my również mamy prawo do korzystania z środków Państwa, kiedy brakuje pieniędzy na życie. Nie wstydźmy się !!! 

piątek, 6 września 2013

Dada pantsy.. Nie, dziękuję!

Kiedy kończą się pieluchy, lecisz do sklepu, kupujesz i kolejne dwa tygodnie spokoju, ale gorzej gdy w sklepie nie ma Twoich ulubionych, jest po 20, a dzieci ululane w samochodzie. Co robisz? Bierzesz te, które są. A, że  w Biedronce w tej kwestii nie ma wyboru, nie możesz przebierać. Tak o to wróciłam do domu z nowością Biedronkową czyli pieluchomajtkami Pantsy.
Zadaniem pieluchomajtek jest oduczenie dzieci od siusiania w pieluchę, teoretycznie powinny być zakładane kilkakrotnie w ciągu dnia ( pod warunkiem, że nie ważą już kilograma:)), a dzieciątko powinno znać już funkcję nocnika. Zrobię małe porównanie z tradycyjnymi pieluchami, ale nie zapominajmy o ich funkcji.




Czym się różnią od tradycyjnych? Przede wszystkim ceną! 
Za nowość zapłacimy  ok 20 zł,  stare  kupimy za prawie 30. 
Kolejna różnica to ilość.
Pansty jest w opakowaniu 22 sztuki, a tradycyjnych jest 54.
I chyba najważniejsza różnica to ich wygląd bądź funkcjonalność.
Pieluchomajtki jak sama nazwa wskazuje ubieramy jak majteczki, nie ma żadnych rzepów.
Wkład jest taki sam




Producent nas zachęca kolorowym opakowaniem i cechami:
-łatwe zakładanie
-łatwe zdejmowanie
-elastyczne boki

I byłoby fajnie i przyjemnie gdyby....
- wcale tak łatwo się ich nie ubiera, na leżąco było mi bardzo trudno, musiałam robić wygibasy z córką, więc ubierałam tylko na stojąco! Czyli "Klaudia podnieś jedną nóżkę, a teraz drugą" i wciąganie..
- Ze zdejmowaniem jeszcze gorzej! O ile z siuśkami było cudownie, bach i na ziemi o tyle z kupą był problem.. Jak tu zdjąć pieluchę, żeby nie usmarować nóg, poza tym w zimniejsze dni kiedy dziecko chodzi w rajtuzach trzeba rozebrać je do gołego.
- Kolejny minus , po zużyciu co z nimi zrobić? Jak to co do kosza!takie pamiątki lepiej żeby nie cuchnęły. Tradycyjne pieluchy ładnie można zawinąć przypiąć boczki rzepami, pozostaje nam w rękach ładna kuleczka i już nic nie wydostanie się na zewnątrz, a tu nie ma jak zawinąć, cały czas odkryte z całą zawartością na wierzchu...


 Trochę o zaletach..
- chyba córce było wygodnie w nich biegać                        
- trzymają się na pupie mimo braku regulacji
- są chłonne i super cienkie, chyba nawet cieńsze od tradycyjnych

Myślę, że dla córki jest trochę za wcześnie na pantsy, nocnik traktuje jak zabawkę i siada kiedy chce, a nie wtedy kiedy trzeba.  Cena jest wysoka, ale jakość dobra, poza moimi małymi problemami z zakładaniem i zdejmowaniem produkt oceniam jako dobry. Nie wiem czy jeszcze spróbuję założyć małej pieluchomajtki, mam nadzieję, że rano się obudzę i zobaczę jak Klaudia sama siada na nocnik (ironia):) Bo czy na prawdę taki produkt pomaga w oduczaniu dziecka od sikania w pieluchę? Czy Wasze dzieci korzystają z pieluchomajtek? Jakie są Wasze doświadczenia?




czwartek, 5 września 2013

Ja nie chcę iść do przedszkola....

I skończyły się jakże piękne i krótkie wakacje, minęły  upalne dni, w powietrzu czuć jesień, a najmłodsi z tornistrami na plecach i workami w rękach pomaszerowali do szkoły.

                 
                            fot. pobrana ze strony rodzinne-miasto.pl




 Syn poszedł do przedszkola, z miną wielce obrażoną . Z muchami w nosie przekroczył próg sali.  Dla wielu z Was jest to nowość, musicie zmierzyć się z płaczem dziecka i prośbami aby go nie  zostawiać w obcym miejscu. Niestety może się okazać, że ten płacz przeciągnie się nawet do kilku tygodni każdego dnia. Pewnie niejedna z mam  przegląda teraz internet, wszelkie poradniki, zadaje pytania na forum.  Dwa lata temu sama to robiłam. Bardzo przeżywałam zły nastrój dziecka i niechęć do przedszkola. Trwało to ok. 2 tygodnie. Dzień w dzień płacz, przylepianie się do spódnicy i  moje obietnice! I nie myślcie sobie, że byłam niewzruszona, tak samo ryczałam jak on. Chodziłam od drzwi do drzwi, chowałam się po kątach i obserwowałam go z daleka. Patrzyłam jak dziecko sobie nie radzi z emocjami, jego smutek i żal łamały mi serce. Kilka razy przeszła mi myśl po głowie, aby syna nie odprowadzać na następny dzień, zastanawiałam się czy jest gotowy emocjonalnie na takie rozstanie, męża pytałam czy, aby się nie pospieszyliśmy z tą decyzją : "Może pójdzie od następnego roku" mówiłam. Udało się przetrwać kilka pierwszych tygodni, ale kiedy przychodziła choroba, dramat rozpoczynał się na nowo. Syn rano nie chciał wstawać. leżał w łóżku i mówił, że źle się czuję, przeciągał chwilę ubierania się, nie miał apetytu i ciągle powtarzał, że w przedszkolu mu się nie podoba. Do tej pory czasami mruknie pod nosem, że nie chce do niego iść..I co w takich chwilach robić? Podsunę Wam kilka artykułów, które znalazłam w internecie, dzieci.pl i przedszkolak.wieszjak.pl . Warto również czytać książeczki dla dzieci o tematyce przedszkolnej np. "Mądra Mysz Zuzia idzie do przedszkola" , " Marysia i wesoły dzień w przedszkolu". Sama miałam instrukcję, którą otrzymałam od Pani Przedszkolanki, co robić i  jak sobie radzić z histerią dziecka podczas tych pierwszych kilku dni. Niestety zapamiętałam chyba najważniejsze- Nie ulegać! czyli mimo największego ataku złości czy płaczu nie zabierać  malucha z powrotem do domu oraz nie przeciągać chwili pożegnania.


Co myślę z perspektywy czasu?
Czy dobrze zrobiliśmy odsyłając dziecko do przedszkola już w wieku trzech lat?
Gdybym wiedziała wcześniej jaką fazę mu zafunduję, pewnie długo bym się zastanawiała , ale z drugiej strony widzę bardzo duże postępy w zachowaniu dziecka. Wiele się nauczyło przy Pani Przedszkolance i rówieśnikach o czym nie było w ogóle mowy kiedy próbowałam  z nim  cokolwiek zrobić w domu. 
Pewne jest jedno, w przedszkolu krzywda mu się nie dzieje, pracuje tam wykwalifikowany personel, który opiekuje się naszymi pociechami mam nadzieję najlepiej jak potrafi. 

poniedziałek, 2 września 2013

Prewencja czyli kilka sposobów na odporność

Wraz z zakończeniem wakacji, nadchodzą chłodne poranki i wieczory.  Deszcz i zimny wiatr będą  towarzyszyły mi i synowi w drodze do przedszkola.  I już truchleję. Niespełna dwa miesiące był spokój, nie chorował, nie odwiedzał gabinetu pediatrycznego i jak przypuszczam pierwszą wizytę u Pani doktor będziemy mieli jeszcze w tym miesiącu. Przez okres jesienny i wiosenny będę stałą bywalczynią Ośrodka Zdrowia, jak nie z synem to z córką, która złapie wszystko po braciszku. Bo wszyscy dobrze wiemy, że dzieci w przedszkolach dużo chorują, stykają się z rówieśnikami, a każdy ma swój własny pakiet bakterii i wirusów, które dzieci wymieniają między sobą.
To jest cena jaką płacimy za pobyt w przedszkolu, ale czy jest to do uniknięcia? Chyba nie! Podobno lepiej, że teraz się wychoruje niż gdyby chorował będąc uczniem w szkole.

                                       zdjęcie z  www.bbedukacja.pl


PROFILAKTYKA...


Czy da się ochronić dziecko przed chorobą? Czy jest złoty środek na zdrowie? Nie wiem!
Ale wiem co możemy zrobić, aby zmniejszyć ryzyko zachorowania, przede wszystkim

- hartowanie- codzienne!!! spacery nawet w wietrzny, chłodny dzień, przy odpowiednim ubiorze
- kilkudniowy wyjazd z maluchem nad morze lub w góry
- picie soków owocowych i warzywnych czyli zdrowa żywność pełna witamin
- sposoby babci czyli herbatka z sokiem malinowym, lub miodem, mleko z czosnkiem, syrop z cebuli
- odpowiedni ubiór czyli  nie przegrzewanie (  wkładając rękę pod ubranie na plecy bądź kark sprawdzamy czy dziecko jest spocone) ale również nie ubierać za lekko.
- a jeśli ubiór to i wietrzenie pokoju przed snem
- w okresie grzewczym unikajcie mocnego grzania w piecach, optymalna temperatura w domu to 19 - 20 stopni, suche powietrze wysusza śluzówkę, w związku z tym  można również nawilżać powietrze nawilżaczem lub położyć mokry ręcznik na kaloryferze,  ale pamiętajcie aby go często prać.
- higiena czyli częste mycie rąk


FARMAKOLOGIA...?


 o ile domowe sposoby raczej nie zaszkodzą to z lekami bywa różnie, i tak

- środki farmakologiczne, chyba najłatwiej nam po nie sięgnąć, ale trzeba z nimi uważać, bo przecież podając je ingerujemy w ich układ immunologiczny, który nie jest jeszcze wykształcony. Trudno powiedzieć jakie będą  skutki ich podawania za kilkanaście lat?
- pozostają jeszcze szczepienia, te obowiązkowe narzucone przez Państwo, ale również odpłatne, dobrowolne. Osobiście jestem za szczepieniem przeciw pneumokokom ( na ten temat mogłabym napisać wykład) i wirusom, ale sceptycznie podchodzę do szczepienia przeciw grypie.

Ja już swoje sposoby wybrałam, nie wiem czy unikniemy wszystkich przeziębień, ale spróbuję z tym powalczyć, spacery, ubiór witaminy i tran to nasi codzienni sprzymierzeńcy.
Piszcie  w komentarzach rodzice  jakie macie sposoby na podwyższenie odporności u dzieciaków, możemy sobie wzajemnie pomóc:)


czwartek, 29 sierpnia 2013

Pomaluj mój świat na żółto i na ....

Świetna zabawa, radosna kolorowa minka i niezapomniane malowidła, to efekt naszego testowania z synem kredek do twarzy Amos Face Deco.  Na każdym festynie, zabawie w plenerze, dniu dziecka można się spotkać z miłą Panią, która pomaluje dzieciaczkom buźki. Syn zawsze wracał z takich imprez cały umaziany, ale bardzo szczęśliwy, więc dlaczego to szczęście dawać mu tylko kilka razy do roku, kiedy sami możemy uszczęśliwiać pociechy choćby codziennie. A to za sprawą wszelkiego rodzaju kredek czy farbek do ciała. Wstępując do sklepu papierniczego niestety w centrum miasta, zakupiłam komplet 6 kredek z firmy Amos. Zaznaczyłam niestety w centrum miasta, bo jak się okazało były dość drogie. Na allegro znalazłam ten sam produkt o połowę tańszy.


Opis producenta:

Kredki do twarzy Amos Face Deco
  • oryginalne kredki do twarzy
  • wykręcane - nie brudzą rąk
  • bezzapachowe
  • łatwo zmywalne ze skóry za pomocą wody z mydłem
  • spieralne z tkanin
  • jaskrawe, wyraziste kolory
  • super miękki grafit
  • przekrój kredki: 10 mm
  • charakteryzacja twarzy na specjalne okazje
  • 6 kolorów w komplecie


Zgodzę się z wszystkimi uwagami producenta poza tą, że kredki są na specjalne okazje.
Syn gdyby tylko mógł codziennie zażyczyłby sobie nowy obrazek, na każdej części ciała w ilości nieskończonej.
Kredki bardzo łatwo się wykręcają więc trzeba uważać, aby nie były w zasięgu ręki młodszego rodzeństwa. Są miękkie więc nie drapią powierzchni skóry dziecka, ale na tyle twarde, że się nie łamią. Nie miałam żadnego problemu aby domyć syna. Wystarczy woda z mydłem. Są dość trwałe pod warunkiem, że nie wycieramy wymalowanej powierzchni  np. dłonią czy jakąś tkaniną. W zasadzie każdy kontakt z malunkiem czy otarcie powoduje rozmazanie się obrazka. Pobrudzone tkaniny dają się bez problemu sprać. 


Jak szaleć to szaleć!


Niestety nie mam ogromnych zdolności artystycznych w kierunku tworzenia pejzaży lub malowideł, ale myślę, że widać poszczególne obrazki. Na lewej ręce znajduje się traktor z doczepionym "drapacem" jako, że mój syn jest ROLNIKIEM nie mogło go zabraknąć:) 
Polecam Wszystkim zakup takich kredek czy farbek, zabawa jest przy tym świetna dla mamy i syna, mama może się wykazać zdolnościami, dziecko będzie szczęśliwe nawet w pochmurny brzydki dzień, jest to na pewno jakaś alternatywa i urozmaicenie wspólnej zabawy.  Kredki na allegro znalazłam już za 12 zł, cena przystępna i odpowiednia co do jakości.


wtorek, 27 sierpnia 2013

Wszystko co tu znajdziesz jest na sprzedaż. Część rzeczy zrobiłam sama, a część  jest już  przeze mnie nie używana. W magicznym kuferku można kupić,  ale i się wymienić:)          Zapraszam

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Gdy dzieci śpią...

Są różni: mil­czący, wy­gada­ni, fleg­ma­tyczni, scep­tyczni, pełni życia, ra­dośni, dziecin­ni, roz­rywko­wi... Dzielą ich: ki­lomet­ry, poglądy, wiek, ko­lor oczu, wzrost, nu­mer bu­ta, płeć, mu­zyka. A wszys­tkich łączy jed­na da­ma. Piękna i elok­wen­tna da­ma o oczach ko­loru tęczy. Jej wiek jest dotąd niez­na­ny, ale jak wiado­mo ko­biet o wiek się nie py­ta. Na imię ma Pas­ja. Pas­ja do tworze­nia piękna. Znasz ją?

Kim jestem?

Od zawsze zadaję sobie fundamentalne pytania.. po co tu jestem? po co żyję? czy mam jakąś misję na ziemi do spełnienia.. brzmi jakbym była co najmniej pokręcona, ale pewnie niejedna osoba z grona moich bliskich znajomych przyznałaby, że coś w tym stwierdzeniu  jest prawdą..
Każdy mógłby określić mnie w kilku słowach: jakich? bardzo trudno jest pisać o swoim charakterze, niekiedy nie potrafimy się przyznać przed samą sobą do swoich ukrytych wad..ale  wracając do kilku słów o mnie.. kim właściwie jestem? Kobietą! to przede wszystkim, Mamą! to również widać, Niepoprawną Romantyczką, Poważną  Siostrą, Zwariowaną Koleżanką, Jędzowatą Klientką, Ambitną Pracownicą , Kiepską Kurą Domową i od pewnego czasu chciałabym się nazywać Artystką. Zawsze zazdrościłam osobom, które robią to co lubią, odnajdują przyjemność w codzienności. 
I zdziwicie się, ale weszłam na drogę poszukiwania  duszy artystki dopiero po urodzeniu dzieci, kiedy czas dla mnie zwolnił, kiedy już nie goniłam za pozycją zawodową, za pieniędzmi, ale kiedy odnalazłam nową rolę dla siebie, rolę matki. Codzienna opieka i troska o maluchy daje ogromne szczęście, ale i powoduje zmęczenie. Tak więc, gdy dzieci śpią, mamusia po cichutku pędzi do swojego drugiego królestwa, czyli piwnicy, gdzie znajduje się malutki, przytulny kącik, a w nim? Maszyna do szycia, tkaniny, bibeloty, łańcuszki, koraliki, zakładki, serwetki, farby czego tylko moja dusza zapragnie.  



Bo fajnie jest mieć pasję!!

Gdybym nie robiła cokolwiek poza wychowywaniem dzieci, dogadzaniem mężowi, praniem, sprzątaniem, gotowaniem.. chyba nie czułabym się zupełnie dobrze.. gdybym nie miała odskoczni, własnego miejsca, własnej chwili na oddech, na relaks, czuła bym się jak w pokoju bez drzwi i okien, jak więzień. I nie piszę, że każdy tak ma!! Bo tak nie jest. Są kobiety, którym to wystarcza, odnajdują spełnienie w byciu mamą, żoną i.. niczego im nie brakuje, tylko, że taki schemat do mnie nie pasuje. 
Tym bardziej cieszy mnie gdy wykonywanym przedmiotom przypisuje się pochlebne komentarze, bądź trafiają do rąk bliskich na stałe. Jest to kolejną zaletą mojego wykorzystywania wolnej chwili.
Mamuśki łączmy się i próbujmy swoich sił w nowych przedsięwzięciach. Wiem, że łatwo się mówi,a my mamy przecież ciągle nie mamy czasu. Od rana do wieczora na pełnych obrotach, gdy przychodzi pora  na spanie, po prostu rzucamy się na łóżko i nagle wita nas ranek i tak w kółko. Ale myślę, że dobra organizacja pozwoli nam wyściubić paredziesiąt minut spełnienie swoich marzeń .Takie hobby pozwala nam się oderwać na moment! Czy to praca w ogródku, czy przeczytanie kilku rozdziałów książki, pieczenie lub rękodzieło mogą pozwolić nam na wyciszenie się. A kiedy spróbować jak nie teraz? Kiedy zostaniemy zmuszone wracać do pracy? Wtedy już kompletnie nic nam nie pozostanie z wolnego czasu. My do pracy, a po pracy? szereg domowych obowiązków, nauka z dziećmi , a czasu zostanie tyle co nic. Mobilizujmy się i działajmy!