czwartek, 25 lipca 2013

Badania okresowe u dzieci



Dziś na blogu troszkę o badaniach okresowych u dzieci. Jako, że właśnie za chwilkę się na nie wybieram z maluchami. Zawsze się denerwuję przed badaniami, a raczej przed wynikami tych badań. Syn stale marudzi przy jedzeniu, jest po prostu niejadkiem. Zjada tylko wybrane produkty, a wykręca się, że mu nie smakuje, że go boli brzuszek, że na pewno jest coś lepszego w lodówce. Z owoców je tylko jabłka i gruszki. Nic z sezonowych owoców nie weźmie do buzi. Marchewkę jak zobaczy w zupie to przepadłam bo odłoży cały talerz na bok. Córka zjada wszystko jak odkurzacz, ciągnie jeszcze pierś, nie podaję jej mleka modyfikowanego, ale zajada kaszkę. U mnie w rodzinie problem anemii jest normą i stąd ten strach.
Na badania się wybieram, ponieważ syn mało je, a córka była po leczeniu antybiotykami i w przyszłym tygodniu będę ją szczepiła .


Troszkę słów od specjalistów: Czy wiecie, że badania krwi u dzieci zdrowych dobrze jest wykonywać raz na rok, jeśli zajdzie potrzeba robimy częściej, uważamy aby dzieciaczki były na czczo, niemowlęta karmione piersią nie mają takiego przymusu. Badanie moczu zaleca się robić profilaktycznie dzieciom, które mają kłopoty z układem moczowym, raz na 1 – 3 miesiące i w każdym przypadku choroby przebiegającej z gorączką. Mocz powinno się pobierać do badania rano: substancje w nim zawarte mają wtedy najwyższe stężenie. Przed pobraniem próbki należy dokładnie umyć narządy płciowe dziecka. Do pojemnika staraj się "złapać" środkowy strumień (w pierwszych chwilach wraz z moczem mogą być wydalane drobnoustroje z cewki moczowej).

Dla dzieci, które korzystają z pampersów, są specjalne woreczki, które kupujemy w aptece (jak na zdj) na opakowaniu jest dokładna instrukcja jak je przykleić. Niestety nie zawsze jest łatwo pobrać w ten sposób mocz i trzeba bardzo uważać, żeby nie zanieczyścić worka. Woreczek zaklejamy i wkładamy do znanego na kubeczka, opisujemy i gotowe.


Pamiętajcie: NIE interpretujemy badań sami na własną rękę, należy udać się do lekarza pierwszego kontaktu.

 A co pokazują nam badania:

badania krwi
• morfologia - pozwala wykryć infekcję, stan zapalny, anemię;
• poziom żelaza - pozwala stwierdzić, czy przyczyną anemii nie jest niedobór żelaza;
• OB (odczyn Biernackiego) - mówi, czy w organizmie nie rozwija się jakaś ukryta infekcja;
• ASO (poziom antystrepotolizyn) - pozwala wykluczyć powikłania po zakażeniu paciorkowcami;
• CRP (białko ostrej fazy) - pozwala wykryć ukrytą infekcję bakteryjną.


badania moczu
• badanie ogólne - obecność białka, cukru, krwi, zwiększonej liczby leukocytów może świadczyć o infekcji układu moczowego;
• posiew moczu - pozwala stwierdzić, czy mamy do czynienia z zakażeniem i jaki antybiotyk będzie najlepszy do wyleczenia infekcji bakteryjnej.

Tak więc ja gonię na badania, ze strachem w oczach.

3 komentarze:

  1. Bardzo przydatny artykuł, ja zawsze gubię się w odczytywaniu wyników;) Po prostu oprócz morfologii nie wiem o co chodzi- nie orientuję się w tych medycznych skrótach;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. W swoim dotychczasowym niespełna dwu i półrocznym życiu mój synek ma już za sobą ogrom badań - w związku z problemami z czerwonymi krwinkami. Z początkową diagnozą anemii właśnie (anemii, której okazało się - nie ma). Chcę podzielić się swoim doświadczeniem w tej kwestii. W diagnostyce anemii warto również zrobić badania krwi pod kątem witaminy B12, ferrytyny oraz TIBC (czyli całkowitej zdolności wiązania żelaza)... I oczywiście należy zbadać, czy krew "nie ucieka" gdzieś w układzie pokarmowym, a raczej na jego końcu, czyli zrobić badanie kału na obecność krwi utajonej. Żałuję strasznie, że o te wszystkie wiadomości nie byłam mądrzejsza te dwa lata temu, o ile mój synek miałby mniej ukłuć... O ile miesięcy stresu mielibyśmy wszyscy mniej... I najważniejsze - synek półtora roku (z przerwami) przyjmował żelazo, jak się okazało - niepotrzebnie... Jak ja sobie w brodę pluję, że nie trafiliśmy od razu do odpowiedniego lekarza (hematologa). Dopiero tony przewalonych artykułów w sieci utwierdziły mnie, że musimy trafić do hematologa, szkoda, że lekarz pierwszego kontaktu nas z własnego doświadczenia nie skierował...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję Karolinko za przytoczenie swojego doświadczenia, dobrze, że jesteście już na dobrej drodze, niestety lekarze często bagatelizują objawy naszych dzieci, niejednokrotnie przypisano mojemu synowi alergię, której nie ma. Myślę, że chcą nas po prostu mieć z głowy. Nie drążą tematu i nie szukają prawidłowych przyczyn objawów. Dlatego dla własnych dzieci trzeba być również lekarzem!

    OdpowiedzUsuń